Donaldsonowi można zresztą zarzucić, że choć zręcznie poprowadził fabułę, to przy trzecim akcie wyraźnie się rozleniwił. Finał jest schematyczny i oczywisty, pozostawia widza zupełnie obojętnym, co powoduje - niewielki, ale jednak - zgrzyt pomiędzy główną częścią filmu, a jego zakończeniem. Szkoda też, że nikt tu nie próbuje rozwinąć pytań na temat moralnych dwuznaczności... Czytaj więcej »